Akademickie Radio "Pomorze"


  STRONA GŁÓWNA     LUDZIE (232)     TEKSTY (6)     DŹWIĘKI (12)     ZDJĘCIA (629)     DOKUMENTY (54)  

Protokół, czyli uprzejmie donoszę

Wczoraj (sobota) to był dzie" wizyt i spożywania wody ognistej. W umiarkowanej na szczę¶cie ilo¶ci. Wizytował mnie Torba Ryszard z Turonia, Janusz Lisicki z Berlina, Bogdan Stepaniuk z Białegostoku. Ulrich Roesler z Dessau oraz Wójcik Marek ze Szczecina, z którym tradycyjnie na koniec się pokłóciłem. Nie o Bal na szczę¶cie. Ale w pištek 12 grudnia 2003 roku wyglšdało to tak. Najpierw było odsłonięcie tablicy pamištkowej z okazji 50. rocznicy powstania ARP. O 17.15, w ciszy akademika, z trzeciego piętra, tuż obok nas na ziemię ršbnęła torba plastikowa z wodš, jako że zgromadzili¶my się pod oknami kolegów studentów. Szkoda, że nie było przy tym Pana Rektora, bo na pewno by się ucieszył. Pan Rektor Wysiecki przybył ze ¶witš kilka minut po tym charakterystycznym dla wszystkich akademików ¶wiata wydarzeniu. Były przemówienia i odsłonięcie zupełnie dobrze widocznej płyty, przykręconej do ¶ciany akademika, przy wej¶ciu do klatki nr 30 Sikorskiego, którędy wchodziło się do ARP. Biało-czerwona rozbiegówka spełniła rolę szarfy i zrobiło się bardzo uroczy¶cie, sentymentalnie, łza w oku, sci¶nięte (na szczę¶cie lekko) radiowe, przygotowane na wszystko - gardła, sygnał ARP, odpalony z odtwarzacza CD znajdujšcego się w Renault Laguna szwagra Wójcika Marka. Szwagra nie było. Żeby tradycji stało się zado¶ć i co¶ się spieprzyło, w ostatniej chwili, prawie za pięć dwunasta, okazało się, że w pudełku nie ma płytki z sygnałem. Nic to Ba¶ka, jak powiedział Wolodyjowski, nie takie imprezy się kładło. Tablicę ufundowało Stowarzyszenie ORDYNACKA ze Szczecina.

Tablicę odsłonili: najstarszy żyjšcy REDNACZ ARP - 100 lat Panie Januszu - Janusz Kruszewski, Gospodarz JM Rektor PS Prof. Mieczysław Wysiecki oraz Włodek Kotwas - szef Ordynackiej w Szczecinie.

Na wstępie uprzejmie donoszę, że nasz wspólny przyjaciel Stupak Mirosław jest w dobrej w formie i obraził okolo 18 osób, zachowujšc siły witalne, zmysł obserwacji i bystro¶ć umysłu do godziny 3.15, kiedy to upolował Leona
Popielarza. Duży łup.

Zaczęlo się z kwadransem czyli 20.15, czekali¶my na Rektora PS, a społecze"stwo przychodziło od 19.00; Nie było: Mietka Marcinkowskiego, Jarka Dziuby, Piotra Czajkowskiego (Tytusa), Jurka Tymula, Jana Welca, Pawła Bendkowskiego, Mariana Miszkiela, Leszka Pilarskiego, Antoniego Dobra"skiego, Leszka Bojko, Leszka Suszki, Stasia Kondarewicza, Krystyny Marciniak z domu, Grzesia Tupajki, Włodka Nocka, Leszka Pawlickiego, Rafała
Węgrzy"skiego, Ba¶ki Szarek z domu, Grażyny Ratajczak z domu, Zbyszka Kowzana.

Na poczštek jaka¶ próba prowadzenia. Ale Wójcikowi głos uwišzł w gardle na stałe, zwiał podstępnie i mnie wypu¶cił, dajšc mikrofon do ręki. Mnie też co¶ ¶cisnęło, bo przyjechali ludzie, którzy nie widzieli się przez 30 lat. Zbyszek Kreczko, Janusz Szelšg, Jan Ludwikowski, Zdzisław Wo¼niak i okazuje sie, że pamiętajš to radio, obyczaje, ludzi, drobne zdarzenia. I chcš pamiętać. To wszystko było dla nich bardzo ważne. Dla nas. Co¶ mówiłem, pozdrowiłem, przywitałem, wspomniałem naszych kolegów, którzy z różnych powodów odeszli na wieczny dyżur, dałem głos go¶ciom z Polskiego Radia, Profesorowi Rewajowi z Politechniki, Rektor Wysiecki przyszedł pó¼niej. Powiedziałem też, że będziemy chcieli doprowadzić do powstania Akademickiego Radia POMORZE i profesjonalnej rozgło¶ni rozsiewczej, robionej przez studentów i dla studentów. Czyli żeby do¶wiadczyli naszych wzlotów i upadków. Bo warto było. Rozmawiałem o tym wcze¶niej z Rektorem Politechniki, żeby był promotorem takiego pomysłu, szczególnie w¶ród kolegów Rektorów zachodniopomorskich.

Pozdrowienia od kolegów, którzy z przyczyn zawodowych nie mogli przyj¶ć - od Mietka Marcinkowskiego, Włodka Nocka, Leszka Bojko, który w uj¶ciu rzeki Kongo ma problem z linš kotwicznš długo¶ci 3,5 km, a kotwica ¶lizga się po skalistym dnie. W ko"cu chciałem, żeby jak najszybciej się zaczęło, na ekranie pojawiły się zdjęcia ze starych czasów i film o rozbudowie. Wszystkie te zdjęcia sš na płytce CD, którš dostał każdy aerpista i aerpistka, uczestniczšcy w Balu; znajdš się też na stronie internetowej ARP.

Nie było specjalnego programu. Uznali¶my z Markiem i Mietkiem, że najważniejsze będzie spotkanie po latach. Ale jak zwykle było co¶ do zjedzenia i ta"ce. Nie wiedziałem, że Nadobny taki dansior. Trochę ¶miechu było, ale wszyscy chcieli się znale¼ć w swoim gronie. Były stoły pokoleniowe jak zwykle. Lata 60/70-te, 70-te, przełom 70/80, Byli też sympatycy. M.in. Jerzy Kapica, Gienia Dziedzic, Pawel Zielinski. Zako"czyli¶my po 4 rano. Nie było ekscesów, ale gorzałka szła ostro. Kulturalni ludzie pili winko. Sypnicki Jan obraził się na mnie, bo nie chciałem z nim się napić. Mam nadzieję, że nie na zawsze. Nie chciałem, bo już nie mogłem. Nie każdy może wygrać z Sypnickim. Mimo, że Sypnicki ma problemy z kręgosłupem. Najlepiej by było, jak bym zasiadł przy jednym stole, ze swoimi. A ja obkolędowałem wszystkich, bo wypadało i chciałem się
dowiedzieć, co tam Panie słychać u ludzi. Ile¶ osób nie przyszło, do wielu koleżanek i kolegów nie dotarli¶my. Może kiedy¶ się uda zaprosić więcej.

Marek Wójcik przygotował dla zainteresowanych czteropłytowy zestaw piosenek studenckich (płatne extra) oraz zestaw 300 zdjęć archiwalnych na płytce CD. Powstał pomysł, przewijał się w wielu rozmowach, żeby powołać stowarzyszenie ludzi z ARP, albo co najmniej klub, w którym co miesišc będziemy się spotykać. Tak sobie pomy¶lałem, że powiedzmy spotkania na temat ARP - historia i przyszło¶ć, gdzie ludzie którzy co¶ w ARP robili spotkajš się z potencjalnymi następcami. Może to jest metoda na "wyłuskanie" przyszłych radiowców i grupy inicjatywnej. A nawet gdyby było tak, że będzie to tylko dla nas, to i tak warto. Pojawił się pomysł pikniku, spotkania w maju, czerwcu gdzie¶ nad wodš.

Zaproszenia wysłali¶my do ponad 200 osób, zapowiedziało się na sto procent 170 osób, nie przyszło ok. 50 osób, co postawiło nas w dziwnej sytuacji wobec knajpy. Ten numer naszych kolegów i koleżanek spowodował, że miałem tyłek ¶ci¶nięty do połowy imprezy, a nawet dłużej - psia mać nie przeszło (nie te lata), bo chodziło o kasę, którš tradycyjnie zawsze przynosili¶my na poczštku imprezy. Sprawozdanie finansowe do wglšdu u wszystkich posiadaczy e-maili oraz oczywi¶cie u Marka Wójcika.

Redakcja odnotowała publiczne i spontaniczne wystšpienie zawodnika argenty"skiego Yazalde, podajšcego się za Janusza Wachowicz ps. Łoso¶. Do nieobecnych na Balu piszę po to, żeby co¶ im powiedzieć o imprezie, zanim pojawiš się zdjęcia i film. Do obecnych - żeby napisali. Dopisali do tych notatek swoje uwagi, komentarze i refleksje. Przedstawili swojš wersję wydarze". Może przysłali zdjęcia dzieci, jak to zrobił Tytus.

Nie wiem czy to sukces czy nie, ale dla mnie było to wyjštkowe spotkanie i wyjštkowe ¶wiadectwo sensowno¶ci naszej pracy. Do wszystkich: zbierajcie pamištki - dokumenty, zdjęcia, scenariusze audycji itp. - umie¶cimy to na stronie internetowej.

Baca

Data utworzenia:14.12.2003
Data publikacji:16.12.2003
Osoby:Wojciech "Baca" Hawryszuk (autor)

  Opinie:

Dodaj


Imię lub pseudonim: Email (opcjonalnie):
Stronę tworzy Adam Bortnik (w ARP w latach 1987-93)